niedziela, 5 stycznia 2014

Noworoczne postanowienia - czy to ma sens?

Dzisiaj mamy 5 dzień nowego, 2014 roku. Zapewne wielu z was spisało sobie w sylwestra czy też jeszcze wcześniej swoje postanowienia noworoczne. I jestem w 100 % pewien, że większość z was te postanowienia już zdążyło przez te parę dni złamać :) Nie dziwi mnie to. Sam wiem, jak to jest planować coś "od tego dnia już tego nie robię / nie jem słodyczy / ćwiczę/ nie palę itd.".  Najczęściej jesteśmy wtedy źli na siebie, że nie udało nam się dotrzymać składanych sobie obietnic, wpychając kolejną kostkę czekolady w usta aby utopić smutki i (dosłownie) olać nasze postanowienia. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego mamy takie problemy, aby dotrzymać słowa, które daliśmy sami sobie pełni wiary i motywacji do pełnienia zmian w naszych życiach? Odpowiedź jest prosta. Widocznie nie byliśmy na takie zmiany gotowi, odpowiednio przygotowani. Osobiście uważam, że planowanie związane z konkretną datą czy też wydarzeniem, gdzie idealnym przykładem są noworoczne postanowienia, jest totalnie bez sensu. Dlaczego? Bo oszukujemy samych siebie, że uda nam się te postanowienia spełnić. Dlaczego oszukujemy? Bo nie jesteśmy gotowi na takie zmiany. Zatem w jaki sposób wyraża się gotowość w nas samych na przyjęcie i planowanie zmian w naszych życiach?

Co masz zrobić <tutaj wstaw nazwę wydarzenia/datę>, zrób TERAZ!

Gotowość do zmian w naszym życiu przejawia się przede wszystkim chęcią działania natychmiast i w pewien kontrolowany sposób. Weźmy na przykład jedno z najczęstszych postanowień: nie jedzenie słodyczy i ogólnie chęć zrzucenia paru zbędnych kilogramów. Dlaczego mam z tym czekać do konkretnej daty, skoro mogę zacząć już teraz, z dnia na dzień? Poczytajcie też trochę na ten temat, co może być ciężkiego w takim postanowieniu ( wypad do sklepu, reklamy w telewizji), jakie kroki najlepiej podjąć w stosunku do własnego otoczenia. W moim przypadku główna zmiana żywienia polegała na przejściu na dietę wegetariańską. Dla mnie podstawą było poinformowanie o tym
domowników, członków rodziny i szukanie inspiracji na temat tego typu kuchni. Jeśli chcecie zrzucić parę kilogramów, najlepiej zacząć przebywać wśród osób, które też nad tym pracują (aerobik, siłownia itd.). Łatwiej jest się wtedy motywować czując energię innych osób o podobnych planach. Tylko nie zapominajcie o sobie ! To co innym pomaga nie koniecznie musi pomagać wam  ;). Warto też zacząć zmiany stopniowo i świadomie eliminując poszczególne elementy żywienia (batoniki, cukier, jogurty owocowe! - zawierają syrop glukozowo-fruktozowy, który źle wpływa na nasze postrzeganie sytości i inne niezdrowe rzeczy) na stałe! oraz nie rzucając się na przykład na głęboką wodę z ilością i intensywnością ćwiczeń - szybko się zmęczycie i braknie sił do dalszej walki :). Ja, pomimo tego że od czasu do czasu zjem słodycze sklepowe, znalazłem ich świetny zamiennik. OWOCE !!! Nie zapominajcie o tym co najzdrowsze :) Jeśli jednak ekstremalnie potrzebujecie smak słodkiego, polecam suszone daktyle - zawierają dużo węglowodanów i są mega słodkie. Może zostawmy już kuchnię i idźmy dalej w tym moim rozważaniu.

3 typy ludzi, których spotkasz na swej drodze w realizacji postanowień

  1. Zacznę od tych pozytywnych :) Mianowicie od ludzi, którzy będą Cię wspierali w Twoich postanowieniach. Mogą, choć nie powinni, wypominać Ci Twoich upadków w dążeniu do celu. Życzę wam, aby takich ludzi było jak najwięcej na waszych ścieżkach życia :)
  2. Drugi typ, to Ci którzy mają totalnie gdzieś Twoje zmiany. Po prostu im to nie przeszkadza, ani nie zachwyca.
  3. I tutaj mamy największe problemy, bo takich ludzi jest najwięcej. Takich, którzy będą Ci wiecznie wmawiać, że nie potrzebujesz zmiany i oni lepiej wiedzą co Ty czujesz w stosunku do siebie. Często będą próbowali Cię złamać na najbardziej prymitywnych potrzebach wymyślonych przez nasz organ dowodzący - jedzeniu batoników, piciu piwa, paleniu przy Tobie, dyskutowaniu jakie to wszystko jest zdrowe i że człowiek potrzebuje wszystkiego do życia :) Najwidoczniej poza odczuciami do samego siebie :) . Najczęściej od takich ludzi  usłyszysz:
    • "po co się odchudzasz, przecież dobrze wyglądasz"
    • "jak można nie jeść xxxxxx" - wstaw dowolne rzeczy :)
    • "bez picia i palenia to nie życie"
    • "mi by się nie chciało, więc Tobie się chce?"
Oczywiście musimy być też przygotowani na krytykę. Konstruktywną przyjmijcie do wiadomości i rozpatrzcie za i przeciw. Każdą inną - po prostu się uśmiechnijcie i idźcie dalej w kierunku zmian jakie wprowadzanie w wasze życia.
Często zapalnikiem,  który motywuje nas do podjęcia zmian w życiu jest także nasza złość w stosunku do tego co się z nami dzieje. Mamy już po prostu dość pewnych rzeczy i potrzebujemy zmiany. To także znak, że na te zmiany jesteśmy w jakimś stopniu już przygotowani.
Może i zdarzyć się tak, że to choroba zmusza nas do zmian. Warto sobie jednak zadać wtedy pytanie, czy naprawdę musiało dojść do wewnętrznej tragedii abyśmy w końcu postanowili coś zmienić w swoim życiu?

 Z mojego doświadczenia wiem, że jeśli planuję jakieś zmiany a nie jestem na nie gotowy, ciężko takie zmiany utrzymać w swoim życiu. Dlatego staram się nie wybiegać zbyt w przyszłość, bo to gubi. Najlepiej planować uwzględniając swoje miejsce TU I TERAZ, swoje aktualne możliwości, dostosowywać otoczenie i o zmianach informować najbliższych. No i nie dać się im odwieść od swoich postanowień :). Pamiętajmy też, że jeśli planujecie zmiany, to planujcie tak, aby na stałe weszły w wasze życie, a nie tylko np. na czas diety (zmiana diety to zmiana odżywiania na stałe - zwróćcie uwagę, że słowo dieta oznacza sposób odżywiania się: ) ). Nie planujcie też na wyrost -nigdy nie wiemy, co się w życiu wydarzy. Albo planujcie tak jak moja mama : "Jak dożyję, to zrobię __________":).